Ronin Street Fighting

Sieć szkół walki Piotra Ochniowskiego

Strona główna









Witam na stronie dotyczącej sztuk walki którymi zajmuję się od ponad 25 lat. Niektórych uczę inne tylko ćwiczę. Wszystkie jednak uczę/ćwiczę mając na uwadze jeden wspólny cel – PRAGMATYZM. Już widzę te „uśmieszki :) ”. Gdzież odnaleźć „pragmatyzm” w Kung Fu a tym bardziej Tai Chi???

W najprostszy sposób wiedzę którą przekazuję można podzielić na 3 działy:

1. Dla tych którzy chcą się nauczyć walczyć/samoobrony… SZYBKO

Zdecydowanie polecam Muay Thai a ściślej stary styl pola bitwy Muay Boran którego uczę. Ze względu na relatywną prostotę i tryb treningowy efekty są tutaj widoczne najszybciej. Już od pierwszego treningu na każdych zajęciach są ćwiczenia w parach i na sprzęcie (16 różnorodnych stanowisk sprzętowych na sali). Uczone techniki są natychmiast ćwiczone z partnerem i na workach. W Muay Boran oprócz uderzeń i kopnięć znajduje się mnóstwo dźwigni, łamań, rzutów, brutalnych technik mających natychmiast zakończyć walkę (nawet uderzenia głową).

2. Dla tych którzy szukają „czegoś więcej”

Proponuję moje ukochane Kung Fu. Proces treningowy jest tutaj bardziej rozłożony w czasie. Nastawiony jest na osiągnięcie maksymalnej gibkości całego ciała, poznanie ciekawych form i technik z różnorodną chińską bronią. Nie lekceważ jednak ludzi ćwiczących Kung Fu. Odpowiednio ćwiczone/nauczane może być morderczo skuteczne, choć proces treningowy niewątpliwie jest dużo bardziej długotrwały niż w przypadku Muay Boran. Techniki ringowe/uliczne SanDa bywają zaskakujące. Chin Na wielokrotnie wykorzystywałem w ponad 20 letniej pracy ochroniarza. Przydawało mi się dużo częściej niż Muay Thai gdyż nie chciałem „połamać” przeciwnika lecz tylko „związać” i wyprowadzić. Chin Na uważam za szczególnie przydatne dla ludzi z sektora ochrony.

3. Dla tych którzy szukają ZDROWIA i ENERGII.

Tu gorąco polecam Tai Chi. Ćwicząc od 17 roku życia styl Wu (JianQuan) zawsze zachwycałem się jego niezwykłym pragmatyzmem kryjącym się za niewinnie wyglądającymi ruchami. Właściwie cały styl to dźwignie, rzuty, łamania i duszenia schowane za płynnym ruchem całego ciała. Mając obecnie 42 lata coraz bardziej doceniam ten styl Wu który pozwala „zamęczyć ciało nie męcząc płuc” (co w nim najbardziej kocham). Najpiękniejsze w nim jest to iż może go zacząć ćwiczyć niemal każdy niezależnie od wieku i niemal niezależnie od stanu zdrowia. Jeden z dobrych mistrzów rozpoczął trening w wieku… 46!!lat a wielu ludzi z powodzeniem zaczyna ćwiczyć w wieku 60/70 lat. Odnotowałem kilka przypadków drastycznej poprawy zdrowia u niektórych uczniów już po kilku miesiącach tej swoistej „medytacji w ruchu”. Mój proces nauczania polega tu przede wszystkim na nauczaniu form, synchronizowania ruchu całego ciała z oddechem i zwiększaniu ogólnej sprawności/gibkości ciała. Do technik walki/zastosowań przechodzę dopiero później na wyraźne życzenie uczniów. Tym którzy parskną z pogardą powiem iż właśnie techniki chwytów/dźwigni/duszeń Chin Na ze stylu Wu Tai Chi najczęściej wykorzystywałem w swojej wieloletniej pracy. I wykorzystywałem je przeciwko „ulicznikom”. Niewątpliwie główną rolę odgrywało tu zaskoczenie nietypowością ataku.

Skąd pochodzi moja wiedza i doświadczenie?
Nauczycieli wymieniam w dziale Trenerzy. Doświadczenie ringowe/startowe zdobywałem wielokrotnie wygrywając Mistrzostwa Polski Kung Fu (wygrywając w…6!!!konkurencjach). Doświadczenie nazwijmy to „uliczne” dzięki ponad 20 letniej pracy w sektorze ochrony (w tym osobistej).

W Chinach istnieje powiedzenie iż każdy ćwiczący sztuki walki powinien mieć swoje „Kung Fu” (nazwijmy to „specjalizację”, element szczególnie charakterystyczny). Ja moim „Kung Fu” uczyniłem GIBKOŚĆ i szczególny nacisk na umiejętność walki nogami. Zarozumiale muszę stwierdzić iż mimo wielu podróży i wielomiesięcznych treningów w Chinach i Tajlandii, nigdy nie spotkałem „oko w oko” żadnego nauczyciela/zawodnika sztuk walki bardziej elastycznego ode mnie. Niewątpliwie tacy istnieją (widziałem nagrania), ja jednak osobiście nie spotkałem. I może właśnie min. dzięki tej elastyczności udawało mi się szybko nawiązywać kontakty.

Szkołę Sztuk Walki RONIN Street Fighting założyłem w 1994 roku, traktując ją  jako próbę  zaprzeczenia  opinii,  że  ludzie  uprawiający  chińskie   sztuki  walki  nie   potrafią  realnie  walczyć. Opinia ta,  zasiana  w  środowisku przez chińskie filmy o tematyce kung fu z : “… fruwającymi wojownikami itp…”, została niestety ugruntowana przez wiele szkół Kung Fu, kładących wiekszy nacisk na formę,  niż  istotę  sztuki  walki  jako  takiej. Zbyt  wielu instruktorów przesadza z naciskiem na przepięknie skądinąd  wyglądające  układy  form  (a  nie  są  one  przecież  niczym  innym  jak  tylko  piękną   tradycją i   zakodowanym  przekazem  technik,  ułatwiającym  zapamiętanie  konkretnego  systemu), zapominając jednocześnie  o  praktyce.   To  o  czym  mówię,  nie ma być krytyką innych Szkół, ma tylko wskazywać na odmienne  cele  jakie  mam  w  wyszkoleniu  moich  ucznów. Pierwszym  i  podstawowym  z  nich,  jest jak najszybsze nauczenie ich umiejętności samoobrony w sytuacji realnego  zagrożenia  f izycznego.  Dlatego  też nie ma znaczenia, czy ktoś kto trenuje w mojej szkole, ma czy też miał, jakiekolwiek doświadczenia ze sztukami walki. Jeżeli ćwiczysz Karate, Tae Kwon Do, Kick Boxing, Jiu Jitsu, MMA czy  też  inną sztukę walki, to nawet lepiej. Będziesz miał dzięki temu szersze i bardziej krytyczne  spojrzenie,  na  to  czego  będziesz  sie  uczył  w  mojej  szkole. To  czy  nauczam  dobrze,  szybko będziesz miał, lub miała, okazję sprawdzić na przyrządach treningowych (worki,  tarcze),  oraz  podczas  sparringów  z   innymi  uczniami.

Zgodnie ze starymi chińskimi tradycjami, w mojej Szkole nie ma stopni, pasów itp. Wynika to z założenia, że  głównym  celem  dla osoby trenującej jest osiągnięcie praktycznych umiejętności walki, bądź poznanie ciekawych  form  (ręcznych  lub  też  z  bronią),  a  nie  ”uzyskanie  czarnego  pasa”. Nie stosuję też żadnych tak popularnych wszędzie „zabiegów marketingowych”. Jeśli chcesz się czegoś NAUCZYĆ przyjdź, zobacz, POĆWICZ. Jeśli chcesz kolekcjonować „stroje, pasy, stopnie itp.”, powinieneś szukać gdzie indziej. Z prawdziwym zdumieniem/rozbawieniem obserwuję jak „dany” zaczęto rozdawać nawet w „kick boxingu” oraz zaczęły się pojawiać „pasy” nawet w… Muay Thai. Cel marketingowy jest jasny (SPRZEDAŻ), dla mnie niestety niezrozumiały i kłócący się z ideą sztuki walki jako „drogi”.

Kontakt
  • tel. +48 691 35 31 31
  • e-mail: ronin@pro.onet.pl